|

W górach najwyższych do najbardziej strzelistych należy z pewnością Bezimienna Turnia Trango (Trango Nameless Tower), granitowy „palec" kilometrowej prawie wysokości. Tam właśnie się udajemy. Do tej pory góra ta była celem kilku wypraw z Polski i znajduje się na niej nowa było to czwarte wejście na tę górę i jedyne polskie do tej pory. Właśnie zbliża się termin wylotu przez Londyn do Islamabadu, co z powodu „dziwnej sytuacji" w ostatnich dniach na lotniskach komplikuje trochę sprawę bagażu. http://wiadomosci.onet.pl/6214,temat.html Dzięki temu, że będziemy posiadać telefon satelitarny w miarę możliwości będę umieszczane informacje .... z naszej działalności Londyn Heathrow [17 sierp 06] Lot z Warszawy całkiem fajny z małym opóźnieniem. Na lotnisku nie wolno nic zabrać na pokład. Udało nam się przemycić plecaki po 32 kg i 16 zamiast (23 i 6 kg). W Londynie już tak nie dają w kość - można zabierać bagaż podręczny - jest w miarę normalnie. [18 sierp 06] Jestem w Islamabadzie jest ok. Zajmuje się nami - 7 osobami firma turystyczna „Jasmin Tours". Jest niezły kosmos taxi jest niezłe, niezły czad trąbienie.. gorąco. Pozdrawiam. Rawalpindi, Pakistan [16.52 18 sierp 06] Jestem teraz w kafejce internetowej...właśnie wróciliśmy z obiadu - miasto oderwane od naszej rzeczywistości. Trudno opisać te zmianę. Nasz przewodnik - Jafar jest super, wymiana w banku i akcja z bankomatem - nie jest tak łatwo... Jest bardzo pozytywnie. Policja na każdym kroku - kałsznikowy - mile rozmowy po angielsku - ludzie przyjaźnie nastawieni. Jest niesamowicie ruchliwie na ulicach - dużo aut i motocykli. Panuje tez spory upal o 6 rano było 30 stopni - jest znośnie. Motywów fotograficznych - niezliczona ilość. Meczet blisko naszego hotelu - nawoływania i sama ich modlitwa - tak trochę niezwykle - trochę mistycznie? Dużo ludzi - trochę chyba obijania, powolnie płynie czas - oprócz ulicy... Na razie uważamy z jedzeniem - pijemy butelkowane itd.. Na ulicy "obserwują" nas - uśmiechają się - zagadują - generalnie jak już pisałem jest ok. Jutro mamy o 4.30 jechać do Askole 20 ? godzin - lotu wiec nie będzie może to i dobrze, może to i źle:-) Trudno mi to wszystko ogarnąć - jestem zauroczony ale mieszka c pewnie bym tu nie chciał.. Ze zwierząt widziałem tylko takie duże kruki z brązowymi głowami :-) i sokoły - dużą ich ilość Góry na razie na obrazkach w hotelu - wszystko takie "trochę" offowe" :-) Koledzy z zethape (brytan zone) tez mieliby cos do powiedzenia - mężczyźni "w uściskach" :-) Co można jeszcze napisać - jestem tak jakby w innej bajce. W hotelu bez klimatyzacji trudno byłoby wytrzymać - na razie. W kafejce pakistańska muzyka ...wszędzie działają wiatraczki - bez nich nie chce myśleć co by się tu działo. Jedzenie na ulicach na razie wygląda przerażająco - ponoć da się przyzwyczaić... pozdrawiam adam Skardu [20 sierp 06 19:17] Po dwóch dniach podroży Karakorum Highway oraz noclegu w Chillaz dotarliśmy do Skardu. Nie obyło się bez niespodzianek i zasypanej drogi. Wysadzanie zawaliska nic nie pomogło i musieliśmy przesiąść się do innego busa po drugiej stronie zawaliska. Skardu niewiele rożni się od reszty miejsc które spotkaliśmy po drodze, jest fajnie chodź dalej nie za czysto. Nie omijają nas problemy "żołądkowe". Może pomocny będzie przeszmuglowany leczniczy płyn C2H5OH - tutaj oczywiście jest na to prohibicja. Współpraca z herbaciana wyprawa Saga Karakorum jest mila i konstruktywna. Rozmawiamy na wiele wspinaczkowo - ideologicznych tematów. Nie obywa się bez starć na niwie Zethape. Dalej jesteśmy oburzeni demonstracja "męskiej przyjaźni" na ulicach tego przepięknego muzułmańskiego kraju. Jutro załatwianie formalności i we wtorek ruszamy do Askole. Pozdrowienia także dla wszystkich od Mazeno - Gulmit Tower Expedition (?) z którym rozstaliśmy się na lotnisku w Islamabadzie. Pozdrawiamy Marcin i adam Skardu [21 sierp 06 17: 45 2235 m npm ] Dzisiejszy dzień dalej przebywamy w Skardu. Uzupełniamy braki sprzętowo żywnościowe, przepakowujemy się itd. Pierwszy raz pojawia się mały opad deszczu. Targowanie w sklepach coraz lepiej nam wychodzi, a jeden ze sprzedawców stwierdził ze takich klientów jeszcze nie widział z Europy :-) Wczorajszy wieczór w przyjaznej atmosferze lekko zakrapiany pozwolił wyjaśnić wszystkie niejasności pomiędzy wyprawami tzn. nasza i herbaciarzy [Karakorum Expedition :-) ]. Coraz mniejsze problemy żołądkowe niezmiernie cieszą. Na ulicach niebywale widowiska w postaci krów jedzących kartki papieru/gazet na śmietniskach - pomiędzy odpadkami mięsa :-) Ale i tak jest super. Jedyna zła wiadomością jest oberwana droga do Askole. Powoduje to, ze nie ma świeżych jajek w Skardu i wydłuży się jutrzejsza podroż jeepem o 2-3 godziny marszu. Mamy wyruszy jutro o 5 rano. "Zethape raportuje z Pakistanu" Nasz „kiero" - guide tez został przyłapany na chodzeniu po ulicach Skardu za rączkę, z niższym od siebie ciemnym brunetem. Planujemy w bazie nawrócić go na jedna właściwa drogę :-) Koniec raportu Pozdrawiamy wszystkich bardzo serdecznie zwłaszcza nasze rodziny i Roka. marcin i adam [25 sierp 06] Dotarliśmy już do bazy pod Trango Tower 4090m. Obecnie się tam aklimatyzujemy. [27 sierp 06] Spędziliśmy biwak na przełęczy na wysokości 5300m. Po udanej aklimatyzacji wróciliśmy do bazy. Zostawiliśmy tam sprzęt do dalszego wspinania w niedługim czasie. [02 wrz 06] Na razie pogoda nas nie rozpieszcza. Od kilku dnie pada lub sypie. Oczekując na lepsze warunki w wolnych chwilach gramy w brydża. [05 wrz 06] Wraz z Marcinem wspinaliśmy się na Garda Peak. Zrobiliśmy tam drogę 6B oraz drugą na pobliskiej ścianie - Oceano Trango 6A. Następnym celem jest Nameles Tower. [07 wrz 2006]
Rozpoczęliśmy wspinaczkę na Nameless Tower (droga słoweńska).
[12 wrz 2006]
Przez 3 dni wspinaliśmy się na Namelles Tower - największą iglice świata. Wspinanie jest trudne. ). Po urobieniu 19 wyciągów, ciężkim biwaku w śnieżycy na 5900 m npm, po 3 dniach od wejścia w ścianę - wycofaliśmy się L. Po wróciliśmy do bazy, teraz odpoczywamy kilka dni. Prognozy pogody są optymistyczne wiec po odpoczynku wracamy na Nameless.
[14 wrz 2006]
Wbiliśmy się w mniejsza ok. 700m ścianę, prawdopodobnie dotąd nie zdobyta. Efektem było powstanie nowej drogi o trudnościach VII,A0.
[18 wrz 2006]
Zrobiliśmy 2 nowe drogi. Jutro chcemy się powspinać super filarem. Od środy (20 tego) zaczynamy powrót Inshalla.
[21 wrz 2006]
Na dzień przed opuszczeniem bazy i rozpoczęciem powrotu naszemu zespołowi udało się przebyć jeszcze jedna nowa drogę. Trudności VI.2 A0, długości około 650m
[23 wrz 2006 Skardu]
Właśnie dziś dotarliśmy do Skardu. 2 dni drogi z BC Trango do Askoli (zamiast trzech), długie czekanie na jeepy - 3 przesiadki, nocleg w domu u Guida - Jafara w Shighar i jesteśmy na miejscu. Gościnne przyjęcie, nocleg i śniadanie połączone było ze zwiedzaniem 400 letniego meczetu - niezapomniane wrażenia. Dziś jakieś ogarniecie i lekkie wrócenie do „rzeczywistości". Niestety mimo chęci nie udało nam się wejść na Nameless Tower - ale śnieżyca, biwak na 5900 bez śpiworów ja okupiłem przemrożeniem paluchów u gon tak ze z wielkim bólem zakładam butki wspinaczkowe - ale jest coraz lepiej. Cóż poradzić ? Inshalla jutro liniami PIA - Pleas Inform Allah mamy lecieć do Islamabadu. Tam mamy czekać do 29 na połączenie do Polski. Jeżeli pogoda będzie nielotna mamy jechać Karakorum Highway (chyba tak to się pisze) do Islamabadu a dokładniej do byłej stolicy Rawalpindi. Mamy zrobione 50 rolek zdjęć i ja pisze dziennik z podroży i wspinania, wiec po powrocie pewnie uda się jakąś ilustrowana bujdalke napisać :-) Pozdrawiam wszystkich którzy się nami interesują, nasze rodziny, Roka (dla mnie to jak rodzina) i wszystkie osoby które nam pomogły. Zrobiliśmy 5 dróg z tego 2-3(?) nowe i przewspinaliśmy ponad 3000 m granitu - może to zaprocentuje. Jedyne co przychodzi mi do głowy to słowa piosenki - "Ja tu jeszcze wrócę nie zostawię tak tego"- może nie za rok ale klasyczne przejście drogi słoweńskiej - to by było coś. adam [25 wrze 2006 Rawalpindi 14:17 w Polsce -3h] Wczoraj dolecieliśmy liniami PIA ze Skardu do Islamabadu. Zamiast 24-28 h jazdy Karakorum Highway często zablokowanej i niebezpiecznej - 45 min lotu Boingiem 737 :-). Niestety nie było widać Nangi. Nasza agencja „Jasmin Tours" okazało się że będzie obsługiwać polska wyprawę zimowa na Nanga Parbat - tej zimy, ciekawe ;-) Ponoć nasz kolega Przemo z Gdyni tez tam się wybiera ... Mamy czas do 29 wrze do lotu o 8.15 British Airways wiec jest sporo czasu aby się poszwędać. Wczoraj już cala 6-tka (spotkanie z Grześkiem który przyjechał tutaj wcześniej) mieliśmy ciekawe spotkanie z dziennikarzem z Karaczi, który zajmuje się problemem pracy dzieci (oraz braku nauki u dzieci w patologicznych rodzinach). Połączone to było z piciem herbatki i obserwacja "rozrabiania" dzieciaków na ulicy. Jeżeli jesteśmy przy ulicy - niezły syf. Nie ma koszy, ludzie wszystko wyrzucają na ulice - takie przyzwyczajenia, obyczaje i brak prawa które by to karało.... Dziś urodziny mojej żony - Gosi - wszystkiego najlepszego jeszcze raz .....:-) pozdrawiamy adam i marcin [26 wrze 2006 Rawalpindi] Dzisiaj dotkliwe upały. Nam to nic ale dla muzułmanów którzy maja ramadan od wczoraj jest to pewnie trudne do zniesienia. Podczas dnia nie można jeść, pić, palić itd. - można tylko pracować. Co kraj to obyczaj. Byliśmy dziś w największym meczecie w Islamabadzie - architektoniczna klapa, beton i stal. Centralna sale widzieliśmy tylko z za szyby - surowy, niebieskawy wytruj. Mimo chodzenia na bosaka i umycia nóg nie wpuścili nas do środka - wczesnej ochroniarz grzecznie zapytał czy jesteśmy „muslim" i kazał czekać 50 min do skończenia modlitw. Tak czy owak chłopaki z Karakorum Expeditiom lecą jutro do Polski - my za 2 dni. Jest przynajmniej czas poobserwować Pakistańczyków - ich obyczaje i pochodzić po uliczkach Rawalpindi. Spotkany wczoraj przewodnik... dzisiaj mimo umówienia nie przyszedł - a szkoda można by było cos więcej o muzułmanach się dowiedzieć. Pozdrawiam wszystkich adam [27 wrze 2006 Rawalpindi -3390 m niżej niż BC Trango :-) ] To już mała tradycja ze codziennie zaglądamy do kafejki internetowej. Jest to dobre miejsce w którym można się schować i wypić 7up - na ulicach panuje dotkliwy skwar co w połączeniu z ramadanem jest pewnie trudny do zniesienia. Wczoraj wieczorem przeszła pierwsza burza jaka widziałem. Co ciekawe muzułmanie w pizzahut czekali do 18 tej aby zacząć jeść. Wcześniej sobie nakładali na talerze czekali - niektóre dziewczyny pracujące tam odmawiały ichniejsze "paciorki". Dziś byliśmy na dużym „Raja Bazar" - tyle sklepów i sklepików jeszcze nie widziałem :-) Chłopaki z Karakorum Expedition (Kuba, Wawa, Maciek) przebudowali sobie za 110$ bilet na dzisiejszy lot - z tym ze Wawka leci z Londynu po 7 h czekania a reszta po 19 tu :-) Tak czy siak będą wcześniej w domu... Dziś miałem także konsultacje w sprawie moich paluchów z Darkiem - czas leczy razy a zwłaszcza zakończenia nerwowe - ja smaruje i jest w miarę dobrze - dużo lepiej...Jeszcze o transporcie taksówkami - praktycznie za 70-200 rupii (60 rupii to 1 $) można wszędzie w okolicach Rawalpindii\Islamabadu dojechać. Książki są tu bardzo tanie - do informatyki/ telekomunikacji kosztują 100-150 rupii zamiast 100 zł w Polsce. Jak powiedział mi jeden sprzedawca "tutaj są najtańsze ceny książek na całym świecie". Niestety waga bagażu jest ostatecznym wyznacznikiem naszych zakupów - nasz i tak jest już duży....Jeżeli chodzi o książki to w Skardu zamiast 100 $ - w rozliczeniu za skarpety puchowe dostałem przedwojenna książkę o fotografii - najlepsi fotografowie na świecie - istna perełka - trochę podniszczona ale co tam... Ponoć ma być niebawem ognisko klubowe KW- może uda nam się dojechać.... pozdrawiamy wszystkich [28 wrze 2006 Rawalpindi - przedostatni dzień Insallah ] Kolejny upalny dzień w byłej stolicy Pakistanu. Już rano było wczoraj 26 stopni. Dzień upływa jak wcześniejsze. Czytanie, małe zakupy, zdjęcia i obserwowanie obyczajów ludzi. Jest ramadan. Wczoraj przyszedł do nas znajomy "immam". Zaprosił nas do siebie, pomógł w wyborze przypraw etc. Później udaliśmy się do kuchni w hotelu w którym mieszkał Grzesiek. Tak w obskurnym pomieszczeniu poczęstował nas herbata. Jak sam stwierdził jest to pomieszczenie w którym skrywają się przed ramadanem, pija, pala i jędza. Przedstawił nam pewnego Irańczyka, który opowiedział nam swoja „urzekającą historie" o terrorystach z 1977 roku w Iranie oraz zaapelował o "zdelegalizowanie - rozwiązanie" wszystkich monoteistycznych kościołów i hierarchii - ich struktur jako najważniejszego problemu :-) Może cos w tym jest? Podczas dnia nie wolno jeść ani pić. Zabronione są tez inne używki i przyjemności - wszystkie. Szczególnie o 13 przez mocne tuby rozbrzmiewa pewnie z kasety glos modlitw i nawoływania do modlitwy. Jeżeli ktoś mówi o wpływach kościoła w Europie czy w Polsce powinien zobaczyć Pakistan. Ale to co się dzieje po „ramzan" - ogłoszeniu końca postu w danym dni przerosło moje pojecie. Jaki post ? Ludzie jędza i pija na potęgę - nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu to tutaj podstawa. W takiej pizzahut - bo tam byliśmy wczoraj na popołudniowej kawce jest specjalna promocja - ramadanowa - za 299 rupii (około 5 $) można jeść i pić do woli. Co niektórzy jedzą tak ze później musza leżeć na krzesłach a resztek pizzy jest cala sterta na stoliku - taki post to jest to ;-) Po woli - jeszcze trzeba dolecieć do Kraju - nachodzą nas refleksje na podsumowania. Czy te 5 drogi 2(3) nowe było wszystkim na co nas było stać. Czy te załamanie pogody i opad śniegu na Nameless mogliśmy przeczekać bez śpiworów i 1 pary butów? Na pewno była to dla nas dobra lekcja wspinania górach wysokich. Dla mnie tez było to pierwsze nocowania na takich wysokościach - może jeżeli chodzi o himalaizm nie wysokich, ale wspinaczka na takich wysokościach była dla mnie czymś nowym. Trudno się oddycha - każde wstrzymanie oddechu (np. picie, robienie zdjęcia) okupuje się zadyszko - tzw. Lord Vader :-) czyli dyszenie i sapanie. Z drugiej strony Pakistan i Karakoram to niezapomniane wrażenia. Mili i przyjaźni ludzie. Międzynarodowa zbieranina w BC. Plany, które weryfikuje pogoda, posiadany sprzęt i umiejętności. Podroż, która jest nieodłączną częścią tej wymarzonej przygody. Niewątpliwie obok Yosemite jest to drugie miejsce - swoista Mekka wspinaczkowa. Śmiało można powiedzieć ze Dolina Trango Glacier - jest to NAJPIEKNIEJSZA z PODKRAKOWSKICH DOLINEK!!! Inne relacje: kw.bielsko pajak Opis działalności Relation Relacja Grześka z działalności wyprawy Sage Symfonia i galeria
Sprawozdanie dla PZA
Pierwsze sprawozdanie i galeria Nasza galeria z wyprawy
Zestawienie internetowych relacji dotyczących wyprawy
Bujdałka spod Trango Góry 12 2006 |