spacer
spacer

Pionowy świat - nauka wspinaczki

spacer


Zawartość
Nasze szkolenia
Dokładne informacje
Aktualności
Instruktorzy
Kontakt
Ostrzeżenie
Praktyka
Przewodniki
Multimedia
Tatry
Ideologia i TBM
Nasze wyjazdy
Galeria
Linkownia



Prognoza pogody
Pogoda
Zagrożenie lawinowe Słowacja Stupeň lavínového nebezpečenstva
 

Trango 2006 - relacja

Pakistan i Karakorum... -jakże to odległe miejsca na ziemi. A na tym krańcu świata Turnie Trango -  swojsko brzmiące owcze turnie.

Przygotowania do wyjazdu, lot i nowy, inny świat. Całą sytuacje pomaga nam ogarnąć i odnaleźć się w tym nowym miejscu, agencja Jasmine Tours. Nasze wyobcowanie łagodzi obecność „swoich chłopaków" z drugiej polskiej wyprawy, o spojrzeniach skierowanych w stronę tego samego szczytu.

Start z Rawalpindi, skąd po dniu docieramy do Skardu. Podróż busem po Karakorum Highway trwa 2 dni, z noclegiem w upalnym Chillaz (?) .Po drodze napotykamy osuwisko. Nawet dynamit nie pomaga, więc musimy zmienić busa.

W Skardu dokupujemy brakujące- w naszym mniemaniu rzeczy - sprzęt, jedzenie wysokościowe itp. Niespodzianką są duzo niższe ceny niż w Polsce. Trudno tylko o camy (mechaniki). Kolejne dni to podróż jeepem i 3 dni wędrówki z noclegami w Jhuli oraz Pajiu.

W bazie pod Trango międzynarodowe towarzystwo: Słoweńcy, Hiszpanie, Austriacy. A nawet Szwajcarzy i Słowacy, ale wcześniej. Pierwszy dzień to mały rekonesans i odpoczynek.

Następnego dnia ruszamy na aklimatyzacje pod południową przełęcz. Husajn - nasz kucharz pomaga nam wynieść jeden plecak. Zaskoczeni jesteśmy jego tempem - popyla jak mały samochodzik. Taka wysokość to dla niego pestka, wszak nosił już w tym roku worki na 7700 m npm. Nocleg to okropny ból głowy, jak pijani nie możemy się odnaleźć, prochy przeciwbólowe i Diuramid nie pomagają. Następny dzień to pospieszne zejście na dół...

Kolejne dni spędzamy w bazie, przeczekując psującą się pogodę. W tym czasie większość okolicznych szczytów otula się bielą.

4 września przechodzimy rozgrzewkową drogę „Oceano Trango" 6A/B RP m 300 na turni przy BC (po wycofie 31 sierpnia w deszczu), oraz 1 wyciągową nowość Sylvio Karo zgodnie ocenioną na „czujne" VI.1 - ok. 40 m rajbungu - 4 spity.

Następnego dnia pada następna droga „Karakoram Khush" 6B A0 ok. 300 m na turni „Garda Peak" 4700 m npm. Przebywamy ją klasycznie (6B), prawdopodobnie nowymi wariantami ze względu na słaby schemat drogi.

Po odpoczynku, 8 września wreszcie wbijamy się w ścianę Nameless Trango Tower (6239 m npm).Startujemy po noclegu na 4800m. Jednak szybko uświadamiamy sobie, że nasze plecaki są za ciężkie, powodują bardzo słabe tempo wspinaczki. Nie zniechęcając się, drugiego dnia około 11 jesteśmy na shoulderze i wspinamy się na Enternal Flame. Niestety dużą część wspinania stanowi tu podhaczanie, co mocno nas rozczarowuje - co do naszych możliwości oczywiście. Nadchodzi, zawsze przykra decyzja o zjedzie. Postanawiamy teraz „ugryźć „ Drogę Słoweńską" o trudnościach VIII+. Optymistyczna prognoza pogody sprawia, że zauroczeni tą wspaniałą turnią, nie przejmujemy się faktem, że jest to już 3 dzień, ani tym, że pozostało nam ok. 350 m i ok. 9-10 wyciągów wspinania z tego ok. 4 trudne. Poruszanie w ścianie niestety nie zawsze klasyczne - ale haczenie stanowi dużo mniejsza część niż na Enternal Flame. Rysy na drodze nie zalodzone, więc nie wzięliśmy ciężkiego sprzętu ani drugiej pary butów -nie mówiąc już o śpiworach. Od godz.20 (10 września) zaczyna  padać śnieg! W ciemnościach robimy 3 wyciągi z małymi przygodami - klinowaniem liny itp. Półsiedząc, wśród padającego śniegu, na wysokości ok. 5900 m npm, czekamy na poranek. Decyzja o odwrocie jest szybka: przemarznięte palce u nóg, padający śnieg, ściana zalepiona śniegiem i brak drugich „normalnych" butów, oraz śpiworów. Nim po 6 godzinach (11 września) osiągniemy bazę, w czasie zjazdów czekają nas kolejne przygody min.z klinującą się liną.

W międzyczasie odbyła się impreza pożegnalna u Słoweńców.

Po odzyskaniu sił, 14 września przechodzimy „nową" drogę, na pierwszym na prawo szczycie od „Garda Peak". Trudności ok. VI.3 A0 - długość 700m. Szczyt został wstępnie nazwany „Eagle's Paek" (ok. 5100 m npm), a droga „Błąd pre/trans". Jak się później okazało, rok temu  zespół Clearwater-Frimer-Johnson przeszedł drogę  „Severance Ridge" (1600 m). Z opisów zamieszczonych w sieci można wywnioskować, że w dolnej części szli podobnym terenem, o czym nie wiedzieliśmy  wspinając się na tej ścianie. Powstał więc zapewne wariant do tej zeszłorocznej drogi.

Szczyty w okolicy bazy w tle Garden Peak, Garda Peak, Severance Ridge, Ibax oraz Sadu Peak.

I znowu miły odpoczynek wraz z innym nacjami w bazie. Wkrótce, 17 września przechodzimy kolejną nową drogę o trudności VI.1+ OS na 300 m turni nazwanej przez nas „Ibax Peak" (ok. 4600 m npm). Droga nazywamy: „Ucieczka od wolności".

Zbliża się niestety ostatni dzień pobytu w bazie. Nie marnujemy go, przechodząc 19 września część filara/grani do 2 turni Severance Ridge (ok. 5000 m npm). Droga ma długość 650 i trudności VI.2 A0. Drogę nazywamy: „Nieuchwytne szczyty".

Warto tu wspomnieć o jakości wspinania w rejonie Trango.

Wspaniała jakość granitu umożliwia nam wspinanie przy użyciu samych kostek i camów. Haków używaliśmy tylko przy zakładaniu stanowisk zjazdowych, a spitów nie posiadaliśmy.

Był to ostatni dzień wspinania (i naszego pobytu w bazie), ponieważ 20 września rozpoczęliśmy zejście do Askoli (2 dni), podróż jeepem do Skardu a później samolotem PIA (linia nazywana Pleas Inform Allah)  do Islamabadu.

Dziękujemy:

Image

spacer

2005->24lut2010 Ostatnia zmiana


fot.D.Kaszlikowski StudioWspin.com.pl

Uli Biaho

Uszy Kota

  Chatka Climbing Team - wspinanie.pl Test Team - TBM - 4th Leauge - TOPR
 
 
spacer