|
Opis
wyjazdu
Po
przybyciu do Chamonix i udaniu się do Biura Przewodników, w celu zapoznaniu się
z aktualnymi warunkami wspinaczkowymi, okazało się, że przez ostatnie 2 tygodnie
panowały bardzo złe warunki atmosferyczne połączone z silnym wiatrem i opadami
śniegu. Ogłoszono także 3 stopień lawinowy. W związku z tym postanowiliśmy wyjść
w góry na drogę jednodniową w okolice lodowca d'Argentiere w celu sprawdzenia
warunków panujących w ścianach.
W
dniu 4.02 po wyjechaniu kolejką na Grands Montets udajemy się do schroniska
Argentiere. Tam decydujemy się ostatecznie na przejście drogi Petit Viking
(TD-, lód 80stp, 500m) znajdującej się na szczycie Pointe du Domino
(3648m).
Drogę pokonujemy w dniu następnym (9.5 h) i po
zmroku wracamy na noc do schroniska, skąd w dniu następnym schodzimy do
Chamonix.

Schemat drogi Petit Viking z biura przewodników
Z
uwag technicznych ze względu na dużą szczelinę brzeżną w drogę
weszliśmy po prawej stronie (hak na trawrsie).
Na drodze znajduje się spora
ilość różnego rodzaju
stanowisk - różnej jakosci. Asekuracja w większości z
rur lodowych oraz
kilku haków (stanowiska) i kostek/friendów.

Marcin na
Petit Vikingu
Po
tym wstępnym wypadzie i zapoznaniu się z prognozami które dawały nam maksymalnie
4 dni pogody, zdecydowaliśmy się przejście Drogi Przewodników
(ED2 VI A2 850m), znajdującej się na północnej ścianie Petit Dru
(3730m).

Topo pn. ściany Petit Dru z drogą Guides Rout
ED2 z przewodnika Vallota
Ze
względu na przewidywane załamanie pogody musieliśmy zrezygnować z ataku na
Wielki Filar Narożny. Wczesnym rankiem 8.02 wystartowaliśmy z górnej stacji
Grands Montets.

Marcin na
podejściu pod ścianę
Podczas
podejścia okazuje się, że lodowiec jest zbyt spękany by po nim bezpiecznie
przejść. Decydujemy się więc nadłożyć drogi, aby dojść do grzędy skalnej Dru
Rongon i nią podejść pod ścianę. W związku tym, tego dnia urabiamy zaledwie 2
wyciągi drogi i zjeżdżamy na biwak pod ścianę.
Następnego
dnia podchodzimy po zostawionych poręczach a następnie pokonujemy 5 wyciągów
dość łatwych technicznie, lecz czasochłonnych z powodu dużych trudności z
przeciąganiem plecaków ze sprzętem biwakowym i doprowadzających pod pierwsze
kluczowe spiętrzenie. Następnie robimy dwa trudne wyciągi, które doprowadzają
nas „do nikąd" a okazują się być od innej, o wiele trudniejszej drogi. Nie mając
innego wyjścia, zjeżdżamy do podstawy spiętrzenia, gdzie planujemy zabiwakować.

Pod ulubioną Petit Dru
Niestety
wiadomości o pogodzie otrzymane przez telefon komórkowy stawiają nas w trudnej
sytuacji. Przewidywane załamanie pogody ma przyjść już w następnej nocy. W
związku z tym, że potrzebowaliśmy do skończenia drogi jeszcze co najmniej dwa
pełne dni pogody postanowiliśmy jeszcze tej samej nocy zacząć się wycofywać ze
ściany. Podstawę ściany osiągamy już po północy i po biwaku następnego dnia
(10.02) schodzimy na Mer de Glace, skąd zjeżdżamy kolejką do Chamonix.
 Po biwaku pod
ścianą
Następnego
dnia okazało się, że Meteo France jest niezawodne, a załamanie pogody przyszło
dokładnie w zapowiedzianym terminie (silny wiatr i bardzo duże opady śniegu), co
utrwaliło nas w słuszności podjętej decyzji. Ponieważ prognozy na następne dni
nie zapowiadały poprawy postanowiliśmy wracać do kraju.
Z naszej strony pragniemy
podziękować PZA oraz firmą Lhotse, Montano, Milo, Pajak a także nieocenionemu
Master Topo. Bez pomocy z Waszej strony trudo byłoby nam pojechać zimą w Alpy.
Jeszcze raz dzięki.
Marcin
Michałek
Adam
Pieprzycki
...........................................






|