spacer
spacer

Pionowy świat - nauka wspinaczki

spacer


Zawartość
Nasze szkolenia
Dokładne informacje
Aktualności
Instruktorzy
Kontakt
Ostrzeżenie
Praktyka
Przewodniki
Multimedia
Tatry
Ideologia i TBM
Nasze wyjazdy
Galeria
Linkownia



Prognoza pogody
Pogoda
Zagrożenie lawinowe Słowacja Stupeň lavínového nebezpečenstva
 

Spotkanie - TPN

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami w środę, 5 października 2005 roku, w schronisku w Roztoce, odbyło się spotkanie dotyczące nowych zasad udostępniania terenów wspinaczkowych na obszarze Tatrzańskiego Parku Narodowego. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami w środę, 5 października 2005 roku, w schronisku w Roztoce, odbyło się spotkanie dotyczące nowych zasad udostępniania terenów wspinaczkowych na obszarze Tatrzańskiego Parku Narodowego. W dyskusji wzięli udział m.in.:

 
TPNPaweł Skawiński, Szymon Ziobrowski, Filip Zięba, Tomek Zwijacz - Kozica, Zbigniew Mierczak, Andrzej Krzeptowski - Sabała, Zbigniew Kowalski
  
TOPRJan Krzysztof, Adam Marasek, Włodek Cywiński, Maciek Pawlikowski, Edek Lichota
  
Instruktorzy PZA Bogumił Słama (Bobas), Marek Pokszan
  
i InniJJJ


Poniżej przedstawiamy luźny zapis dyskusji, zachowując jednocześnie urodę języka mówionego J Niektóre wypowiedzi mogą zatem wydawać się niespójne, chciałyśmy jednak jak najmniej ingerować w to, co udało nam się spisać...

 

 

Paweł SkawińskiW związku z tym, że wyekspirowała Karta Taternika, zastanawiamy się nad regulacją, która sankcjonowałaby obecność człowieka poza szlakiem. Nie może być tak, że jak nie ma Karty to chodzimy gdzie chcemy. Należy zatem zastanowić się nad tym, na jakiej podstawie będzie można wylegitymować osoby, które legalnie przebywają poza szlakiem - czyli idą się wspinać i wracają. Pomysłem ujętym w planie ochrony jest idea, by prawo do legalnego przebywania poza szlakiem przysługiwało członkom organizacji alpinistycznej. Nasuwa to jednak mnóstwo wątpliwości. Np. do Alpen Ferien wstępują zarówno osoby wspinające się jak i ludzie, którzy chcą mieć zniżki w schroniskach i ubezpieczenie.

Druga sprawa: PZA stoi na stanowisku, że skoro znika Karta Taternika, to ruch taternicki winien się odbywać na podstawie karty klubowej PZA. W tym miejscu powstaje jednak problem praktyczny - PZA zrzesza ponad 60 klubów, których członkowie albo mają różne legitymacje (nie zawsze zawierające informację, że dany klub jest zrzeszony w PZA) albo też w ogóle ich nie posiadają. Ponadto - dlaczego miałoby to być właśnie PZA a nie jakaś inna organizacja? Przecież nie wszystkie kluby są zrzeszone w PZA.

stnieje podstawa prawna do wydania przez TPN regulacji - jeśli coś nie jest uregulowane przez ustawę lub regulamin to wtedy stosuje się zarządzenie Dyrektora Parku (ostatnio wydano zarządzenie dotyczące ruchu rowerowego i narciarstwa). Zatem pracujemy teraz nad przygotowaniem zarządzenia w sprawie uprawiania alpinizmu.

Są trzy rodzaje ograniczeń, które można zastosować w takim zarządzeniu: przestrzenne, czasowe i ilościowe. Limity przestrzenne funkcjonują na podstawie porozumienia z PZA które ściśle określa tereny gdzie można się wspinać. To porozumienie było wielokrotnie odnawiane; ostatni raz w 1982 roku.

Co do limitów czasowych i ilościowych to faktycznie kiedyś je stosowano, ale odstąpiono od nich, ponieważ w ostatnich latach nie były przekraczane. Ruch taternicki się zmniejszył; PZA do
7 października ma dostarczyć dokładne informacje o natężeniu ruchu wspinaczkowego w ostatnich 3 latach (na podstawie analiz Książek Wyjść).

Pomysłem TPN jest wydawanie za niewielką opłatą (kilkanaście złotych rocznie a nie 300 - jak to pojawiło się w internecie) imiennych i numerowanych licencji uprawniających do wspinania. Opłata ta - zgodnie z zapisami zawartymi w Ustawie o ochronie przyrody - byłaby jedynie opłatą za udostępnianie i nie miałaby stanowić zapory finansowej! W tym miejscu rodzi się jednak pytanie czym kierować się przy wydawaniu takiej licencji? Można np.  realizować to na podstawie legitymacji PZA ale co wówczas zrobić z ludźmi, którzy nie mają takiej legitymacji i w ogóle nie chcą robić kursu skałkowego ani taternickiego??? Za podstawę do wydania takiej legitymacji można też przyjąć oświadczenie o posiadaniu odpowiedniej wiedzy i umiejętności potrzebnych do wspinania, plus zobowiązanie do wpisania się do Książki Wyjść. Problemem byłby jednak to, że taką licencję mógłby kupić każdy, a czy każdemu można dać prawo do uprawiania wspinaczki? Jak odróżnić tych, którzy umieją się wspinać od tych, którzy tego nie potrafią?
 

Szymon Ziobrowski 
Obecnie sytuacja jest taka, że Karty Taternika nie ma, zatem wspinaczkę może uprawiać każdy, kto oświadczyłby, że może to robić. A przecież pracownicy TPN muszą mieć możliwość sprawdzenia, czy dana osoba przebywa poza szlakiem legalnie. Z kolei nie jest też dobrym rozwiązaniem różnicowanie podmiotów, tworzenie dwóch różnych systemów (czyli legitymacje PZA oraz licencje TPN).

 

Żwirek                                  
Czy korzystaliście może z doświadczeń innych Parków Narodowych, np. w USA??? Czy w ogóle ktoś z TPN dowiadywał się jak to tam jest rozwiązane i jak funkcjonuje?



 

Paweł Skawiński
Doświadczenia innych Parków są nierelewantne... w Stanach np. powierzchnia parków obejmuje ogromne areały a ruch turystyczny nie jest tak intensywny jak u nas. Powinniśmy zatem brać pod uwagę doświadczenia z innych „gór miniaturowych" takich jak Tatry Słowackie, Karkonosze, Alpy Julijskie. Najbliższe nam byłyby rozwiązania słowackie, chociaż np. funkcjonujące tam kryterium terenu III-wego jest dość nieostre...     



 

Jan Krzysztof
Widzę, że dyskusja zaczęła schodzić w inną stronę... Tak naprawdę zniesienie Karty Taternika miało służyć uproszczeniu systemu, tymczasem cała sytuacja się komplikuje.

Ja jestem zwolennikiem dopuszczenia do wspinania ludzi, którzy przede wszystkim posiadają umiejętność stosowania pomocy improwizowanej. Nie sądzę też, aby nagle nastąpił jakiś boom na masowe wychodzenie ludzi poza szlak, skoro niektórzy gubią się nawet na zejściu z Rysów. Bez umiejętności nie pójdą się wspinać...

Obowiązek wpisywania się do Książki Wyjść jest dobry z punktu widzenia pracy mojej firmy. Natomiast posiadanie legitymacji PZA wcale nie świadczy o umiejętnościach. Myślę, że podpisywanie oświadczenia jest niepotrzebne - wystarczy, aby przypadki nadużywania ścigane były na drodze sądowej. Nie sądzę też, aby brak regulacji był problemem - jest tak: nie ma Kart, jest teren udostępniony a my wszyscy obserwujemy co się dzieje. W razie czego zawsze można ustanowić rygorystyczne regulacje...

 

Włodek Cywiński
Rozwiązania słowackie są chore! To, że jakiś strażnik ma możliwość aby zaglądać i grzebać w moim plecaku, to ubecja i bolszewia w najgorszym wydaniu!!! Gdyby mi taki kazał otwierać plecak,
to ja bym go kopnął w d...! A zamykanie szlaków to pseudoochroniarstwo, zwłaszcza że ruch turystyczny w okresie zimowym powoduje zerowe zagrożenia dla przyrody! Zresztą o czym my tu w ogóle mówimy? Teraz trzeba zająć się tym, co na własne oczy widziałem w dyrekcji PKL, u Pawła Murzyna. Został przedstawiony konkretny projekt, zatwierdzony zresztą przez dwa ministerstwa, który zakłada, aby pomiędzy Starym Smokowcem a Tatrzańską Łomnicą, powyżej Drogi Wolności, wybudować sieć wyciągów o przepustowości 14 tysięcy osób! I to nie na miesiąc, nie na tydzień, nie na dzień a na godzinę. Kolejki te mają być czynne nie tylko zimą ale i latem! Ponadto Słowacy chcą jeszcze wybudować aquaparki z basenami, trampolinami i innymi pierdołami które w zimie będą służyć jako zbiorniki wody dla armatek śnieżnych. Powinno się to upublicznić, TPN powinien to oprotestować, bo to jest lipa a nie TANAP! W Chinach jest kara śmierci za zabicie pandy; ci ludzie, którzy to wymyślili powinni otrzymać karę wielokrotnej śmierci!!!

A generalnie to zgadzam się z Jasiem Krzysiem. Jeśli chodzi o turystów, to ci tzw. „najprawdziwsi" w większości boją się wychodzić poza szlak znakowany. Taternictwo od wielu lat ma tendencje malejące. W Morskim Oku, we wrześniu, przy idealnych warunkach, natężenie ruchu taternickiego wynosiło 2 zespoły na jeden dzień. Gdybyśmy nawet pozwolili robić co się chce, to wzrost byłby znikomy... Może to ta biurokracja tak odstrasza ludzi od wspinania w Tatrach? I raz jeszcze apeluję o to, aby Park, PZA oraz miłośnicy Tatr dali głos przeciwko temu co się dzieje na Słowacji!

 

Paweł Skawiński
Mamy około 500 przewodników tatrzańskich III klasy. Oni wciąż upominają się o udostępnianie innych miejsc w które mogliby prowadzić wycieczki. Jeśli nie będzie regulacji, to może nagle odkryją  możliwość chodzenia z grupami na Żabi Niżni czy Niżnie Rysy. Wystarczy, że każdy z grupy kupi licencję...



 

Jan Krzysztof
Moim zdaniem tym się nie należy przejmować tylko obserwować... To, gdzie mogą chodzić przewodnicy III klasy, jest określone w przepisach prawnych...



 

Paweł Skawiński
Zarządzenie dyrektora Parku musi różnicować ludzi Tatr. Np. przy Mnichowych Stawkach odbywają się pikniki, a ten teren jest udostępniony na wspinanie a nie na pikniki. Ponadto „najkrótsze dojścia" omijają stawy.



 

Włodek Cywiński
Ja bym to tępił!



 

Tomek Zwijacz-Kozica
Parki na świecie nie różnicują ludzi. Po prostu trzeba pilnować rejonów. Te które są udostępnione do wspinaczki, praktycznie przyrodniczo są już rejonami straconymi. Przyrody nie da się chronić w całości, bo jeśli nawet jakiś teren zamkniemy przed ludźmi to i tak nie uchronimy go przed działaniami dalekiego zasięgu. A nawiązując do wspomnianego grzebania w plecakach, to musimy to robić - choćby przy sprawach kłusowniczych.



 

Jan Krzysztof
Te przepisy które są, są wystarczające. Trzeba by je tylko konsekwentnie egzekwować.



 

Bogumił Słama
Ja wielokrotnie obrywałem za Kartę Taternika, jednakowoż niesłusznie, bo nie ja ją wymyśliłem. PZA, a przynajmniej jego frakcja, pozbawiła ten związek pewnej pozycji. Likwidując KT wystawiła ludzi z tej organizacji do wiatru. Powstaje zatem pytanie od strony prawnej: czy można dawnych członków tego klubu faworyzować? Teraz w planach jest wprowadzenie licencji Parku oraz zmodyfikowanie legitymacji PZA. Ja widziałbym to w dwóch aspektach a mianowicie: ochrony przyrody oraz tego, że środowisko taternickie od lat rządzi się pewnymi zasadami. Karta Taternika w pewnym sensie udowadniała, że jej posiadacze są wyszkoleni oraz że posiadają pewną świadomość ochroniarską. Natomiast w obecnej sytuacji ja boję się o własny tyłek! Teraz jest coraz więcej ludzi znikąd. Jak obserwuję ich sposób zachowania, asekurowania czy też bycia, to stwierdzam, że oni stanowią zagrożenie dla mnie bo np. zrzucają z góry kamienie! Spotykałem się też z sytuacjami, jak ludzie tego typu zdejmowali pętle czy też likwidowali strategiczne haki. Kiedyś widziałem zespół, który idiotycznie zakładał asekurację przy przewieszce i raz za razem odpadali. Wołam do nich, że to nie tak się robi a oni odkrzykują: „Nie jesteśmy na żadnym kursie w pieprzonej Betlejemce i będziemy robić tak, jak nam się podoba." Co stanie się, kiedy nic nie będzie nas obowiązywać? Nie będzie siły aby np. wpaść na ślad ludzi, którzy mogą spowodować wypadek, środowisko wspinaczy stanie się zupełnie nieczytelne!

 

Jan Krzysztof
Jak istniała Karta Taternika to takie sytuacje również się zdarzały. To zwykłe zasady naruszenia kultury górskiej. Zrzucanie kamieni jest niedopuszczalnie niezależnie od tego, kto to robi. Nieuchronność kary jest najbardziej skuteczna.



 

Włodek Cywiński
Przez chamstwo każdy teren jest zagrożony!



 

Tomek Zwijacz-Kozica
Wszędzie na świecie są terenowe a nie osobowe ograniczenia...



 

Szymon Ziobrowski
Problemem nie są taternicy tylko ludzie, którzy będą chcieli podszywać się pod wspinaczy. I to, co zacznie się dziać na łatwych drogach wspinaczkowych, kiedy taki parawspinaczkowy
ruch wzrośnie. Wspomnieć też należy o tzw. „turystach kwalifikowanych"...

 

Paweł Skawiński
Pilnowanie terenów zamkniętych jest najlepsze, bo zwierzyna przyzwyczaja się do obecności i nieobecności człowieka na określonych obszarach. W tym celu trzeba jednak dokładnie określić taką przestrzeń.

 

Jan Krzysztof
„Kwalifikowany turysta" nie jest żadnym zagrożeniem, bo najczęściej jest oczytany, zainteresowany tematem, ma kilka - kilkanaście lat doświadczenia. To widać po jego zachowaniu. Strażnik Parku po miłej rozmowie powinien mu pomóc i podpowiedzieć dokąd ma iść, a źle wspinającego się taternika zawrócić. Ma do tego prawo.

 

Marek Pokszan
Karta Taternika nigdy mi się do niczego nie przydała. Strażnicy nie mieli wątpliwości, że ja się wspinam. Czym się różni wspinacz od turysty kwalifikowanego? Ta granica jest płynna... Nie ma natomiast dobrego systemu ubezpieczeń OC i NW, jak to jest np. na Zachodzie. Ubezpieczyciele „wymusiliby" na ludziach posiadanie odpowiednich kwalifikacji...

 

Jan Krzysztof
No właśnie! Podnosimy ten temat od wielu lat.

 

Maciek Pawlikowski
Uzyskałem Kartę Taternika i jestem z tego dumny. Przez 30 lat także do niczego mi się nie przydała. Powstała jakaś psychoza, że tępi się ludzi bez Karty Taternika. Karta ta była sporadycznie kontrolowana. Uzyskanie tej Karty nobilitowało człowieka, ludzie ją cenili - oprócz anarchistów którzy chcieliby pełnej dowolności. Może by zatem utrzymać Kartę Taternika na podstawie zarządzenia dyrektora Parku???

 

Paweł Skawiński
Pamiętajcie, że ja jestem urzędnikiem państwowym. Wiem, jak trudno jest ująć sytuację „miłej rozmowy" ze strażnikiem na papierze. Pracownicy często pytają mnie co zrobić z zrobić z taką osobą, którą spotyka się poza szlakiem? A może po prostu zostawić tę sprawę jak jest i monitorować?

 

Tomek Zwijacz-Kozica
Nie da się, niestety, porównać danych „sprzed" i „po", bo nie mamy żadnych informacji na temat jak było dotychczas... Ten monitoring można dopiero zacząć...

 

Jan Krzysztof  
Może reklamować inicjatywę PZA i TOPR aby zdobywać umiejętności dla własnego bezpieczeństwa a nie dokumentu?

 

Paweł Skawiński
PZA chce monopolu lub też tego, aby droga do wspinania prowadziła jedynie przez PZA. Jeśli nie będzie żadnych regulacji PZA powie: po co my?

 

Jan Krzysztof
Czy idea tej legitymacji wyszła z PZA?

 

Paweł Skawiński      
Z PZA.

 

Marek Pokszan
Pomysły pochodziły od prezesa klubu. A ja pytam: dlaczego moją przepustką do wspinania ma być przynależność do klubu którego nie lubię???

 

Bogumił Słama
Jeśli legitymacja jakiegokolwiek klubu byłaby podstawą do wspinania, to istnieje takie niebezpieczeństwo, że natychmiast powstanie mnóstwo fikcyjnych klubów które będą licytowały się tym, kto taniej sprzedaje swoje legitymacje...

 

Adam Marasek
Na przestrzeni lat obserwujemy spadek wypadków taternickich. Może dlatego, że PZA prowadziło dobre szkolenia? Z punktu widzenia TOPR te szkolenia naprawdę były bardzo dobre. Potrzebna jest świadomość „pójdę się wspinać jeśli będę umiał to robić". Teraz, gdy będzie „hulaj dusza, piekła nie ma" mogą znaleźć się ludzie, którzy zaczną postępować tak, jak wielu turystów którzy pierwszy raz są w Tatrach i od razu idą na Rysy bo po co zdobywać doświadczenie? Boję się, że teraz, jak nie ma Kart Taternika, to znajdą się podobni tym „turystom", tym bardziej jak będą mieli świadomość, że są tacy goście, którzy ruszą bez względu na porę roku, dnia i stan pogody... jednym słowem będzie dużo wypadków. U nas nie ma bata finansowego tak jak na Zachodzie, gdzie wprawdzie nie ma kart, ale są obowiązkowe ubezpieczenia i odpowiedzialność finansowa. Poobserwujmy rok - dwa. Może licencja byłaby rozwiązaniem na
3 - 5 lat aby odstraszyć ludzi bez umiejętności?

 

Marek Pokszan
A w ogóle to dlaczego TPN „musi kontrolować"? Czy wszystko da się i trzeba ujmować w paragrafy? Wielka Brytania nie posiada konstytucji i świetnie funkcjonuje. Pozostaje przecież zdrowy rozsądek. Na ile wzrośnie ruch? Ten wzrost naprawdę może być nieistotny. Część ludzi nie wspina się w Tatrach bo to zwyczajne lenie, którym nie chce się gdzieś podejść...

 

Filip Zięba
W Wielkiej Brytanii ludzie się wspinają, ale jak gdzieś w skałach sokół założy gniazdo i taki teren jest momentalnie zamykany, to nikt do nikogo nie ma pretensji. Należy to jeszcze raz powiedzieć - tereny wspinaczkowe są stracone z punktu widzenia ochrony fauny. Zwierzęciu jest wszystko jedno czy przepłoszy je człowiek z Kartą Taternika czy bez. Najistotniejszym jest ustalenie ograniczeń i ich egzekwowanie!

 

Jan Krzysztof   
Przepraszam, że tak dużo mówię, ale zazwyczaj dużo mówię J Ze względu na ochronę przyrody limitowanie wejść i terminów jest zrozumiałe!

 

Adam Marasek
Tereny i egzekucja! I to bolesna!

 

Bogumił Słama 
Może to dziwne, ale wystąpię teraz jako rzecznik TPN. Otóż nasuwają mi się dwie refleksje. Jest problem z płatnością biletów przez taterników. Forma licencji parkowej mogłaby brać pod uwagę ceny biletowe. Jeśli zaś chodzi o monitorowanie - to do tej pory był luz, nie było żadnych konkretnych zapisów w tej sprawie. Trzeba mieć jasność jeśli chodzi o monitorowanie - dane, nazwiska ludzi, ilości pikników. Ja się boję zaokrągleń.

 

Paweł Skawiński
Prowadzimy więc konsultacje ze wszystkimi zainteresowanymi środowiskami, gdyż nie chcemy by w TPN panował absolutyzm, nawet jeśli byłby oświecony.

 

Jarek                              
Przecież nie chodzi tu o nasze zdrowie ale o ochronę przyrody. Może KT zastąpić Kartą Przyrodnika? Dwa tygodnie spędzać nie w Betlejemce ale w TPN?

 

Paweł Skawiński    
...tym bardziej, że na kursach są tacy, co uczą jak zabiwakować aby uniknąć filanca...

 

Tomek Zwijacz-Kozica(do Jarka) Tego nie można rozdzielać. Za niebezpiecznymi górami idą góry hałaśliwe - z psami, helikopterem, ludźmi itd.

 

Jarek
Trudność terenu sama ogranicza turystykę pozaszlakową. Napotkanie pierwszej przeszkody powoduje wycof...

 

Tomek Zwijacz-Kozica
Brytanowcy „szczekają", że zajmujemy się taternikami a my zajmujemy się głównie grupami bez przewodnika.

 

Paweł Skawiński
Po tej dyskusji jestem coraz mniej przekonany do pomysłu licencji. Może wprowadzić je tylko jako formę opłaty za udostępnianie - taki... zryczałtowany całoroczny bilet wstępu. Nie zależy nam na utrudnianiu ludziom życia, ale na monitorowaniu. Udostępnianie terenów do wspinania pociąga też za sobą koszty - trzeba np. zapłacić pracownikom sprzątającym w kolibach.

 

Bogumił Słama
Kiedy ja widzę człowieka który jest w Tatrach 5 dni albo tydzień, mówię: stary, ale się zasiedziałeś! Teraz bardzo trudno jest komukolwiek wyrwać się na dłużej niż 3 dni. Ludzie latają w Tatry samolotami z Gdańska, bo mają pieniądze, ale nie mają czasu.

 

Jan Krzysztof 
A może zamiast biletu taki mógłby znieść worek śmieci?

 

Tomek Zwijacz-Kozica
Powinny być sprawy sądowe po każdym podpisanym artykule w prasie, opisującym przejście w niedozwolonym terenie. Skończyłoby się po paru wyrokach. A tymczasem PZA daje tym ludziom wyróżnienia. Dlaczego naczelny puszcza takie rzeczy? Bo jest przyzwolenie społeczne!

 

Głos z sali
Z kolei „Góry" polecają wycieczki do rezerwatów.

 

Zbigniew Mierczak
Powinniśmy nie mówić o pieniądzach tylko o tym, aby tereny były racjonalnie udostępniane.

 

Bogumił Słama 
Świadomość grup społecznych musi być kształtowana przez elity. PZA to robiła, etos był utrzymywany. Po zniesieniu obowiązku szkolenia zimowego wspinanie zimą zanikło, więc bez szkoleń zaniknie także kultura wspinania. Szlag mnie trafia jak widzę pudełko po soczku, ładnie, płasko złożone i wetknięte w szczelinę, a obok leży paczka po papierosach. Frakcja „Brytan" to nowe pokolenie ludzi „podciągających się na rękach" którzy nie mają nic wspólnego z dawnym taternikiem. To ludzie leniwi, którzy jeżdżą w skałki, ale boję się, że w końcu i tu przypełzną. Mają zupełnie inny język, poglądy, stosunek do przyrody. Co oni robią - dyskoteki w dolinkach! Magnetofony ryczą pod ścianami!

 

Włodek Cywiński
Ale oni tu nie przyjeżdżają! Zdrowa naturalna selekcja dzięki skałkom i ściankom sprawiła, że tacy ludzie przestali pojawiać się w Tatrach. Może dlatego spada ruch taternicki. Ludzie nie znoszą podejść, stary!

 

Marek Pokszan
Tatry się obronią deniwelacją!

 

Maciek Pawlikowski
Na Jarońcu i Cisowej Skale są z magnetofonami... Widziałem też takie pikniko - dyskoteki w Dolinie Lejowej.

 

Marek Pokszan 
To łatwo odróżnić i trzeba to tępić. Tatrom szkodzi szkodnictwo! Można zaszkodzić przyrodzie swoją obecnością, wypłoszyć jakiegoś ptaszka, ale to jest czubek piramidy. Trzeba zajmować się tym dołem, trzeba zajmować się chamstwem! Szkodnik jest szkodnik.

 

Włodek Cywiński
Obowiązkiem moralnym wszystkich nas jest gonić swołocz i sprzątać po swołoczy!

 

Tomek Zwijacz-Kozica
I tak właśnie robimy - to jest większość naszej pracy...

 

Jarek 
Nikt z naszej Grópy nie miał złej sytuacji z zielonymi. Czy to źle świadczy o nas czy o zielonych?

 

Marek Pokszan
Włodek, zróbmy coś w sprawie TANAP! Bo może TPN-owi jest niezręcznie...

 

Włodek Cywiński
Dlaczego niezręcznie? Od czego są?

 

Bogumił Słama
Podpiszmy petycję przeciwko takim działaniom na Słowacji!

 

Włodek Cywiński To jest, k..., bandytyzm!

 

Paweł Skawiński Jest w zakresie ochrony przyrody współpraca między parkami, ale nie zapraszają nas na wszystkie spotkania. Ja do TANAP jako do instytucji zagranicznej nie mogę sam napisać, to musi przejść przez ministra...

 

Jan Krzysztof Trzeba zatem użyć presji społecznej. To się udaje! Akcja społeczna „Śmigło dla Tatr" była bardzo skuteczna, mam w tej sprawie 400.000 podpisów na wydruku... Napiszcie też, że ludzie interpretują brak KT że „teraz wszystko wolno", ale to nieprawda!

I że jeśli ktoś nie rozumie ulotki o lawinach to znaczy, że nie powinien zimą iść w góry.

  
 Opracowały: Pacyfka i Eliza vel ELinda

spacer

2005->29lis2008 Ostatnia zmiana


fot.D.Kaszlikowski StudioWspin.com.pl

Uli Biaho

Uszy Kota

  Chatka Climbing Team - wspinanie.pl Test Team - TBM - 4th Leauge - TOPR
 
 
spacer