|

Adam Pieprzycki Na tatrzańskiej drodze Zamiast wstępu Jako autor podsumowania letniego sezonu tatrzańskiego 20031 mimowolnie znalazłem się w środku rozważań nad regulacjami dotyczącymi tworzenia dróg tatrzańskich. Dlatego piszę poniższe słowa, prosząc o refleksję osoby, którym leży na sercu porozumienie w "tatrzańskiej sprawie". Miniony sezon letni obfitował w powstanie dróg z dużą ilością stałych punktów, które zostały otworzone w tzw. "stylu sportowym", czyli jak ktoś woli "od góry". Ponieważ zjawisko to (otwieranie dróg z góry) jest dla części osób związanych ze wspinaczką tatrzańską mocno kontrowersyjne, zostały podjęte inicjatywy dotyczące ustaleń co do sposobu dalszych działań eksploratorskich na tatrzańskich ścianach2? Nasuwa się pytanie: czy musiało dojść do takiej sytuacji? Co byłoby wtedy, gdyby autorzy nowości obijali tylko stanowiska i kluczowe wyciągi (miejsca), a nie wbijali przelotów (technicznych) i nie pastwili się nad piątkami, szóstkami czy siódemkami? Dobrym przykładem jest droga Lobbing Instruktorski na Kościelcu, przez niektórych nazywana "świetlistym szlakiem". Czy nie byłoby też bezpiecznie, gdyby na części wyciągów zainstalowany był np. co drugi stały przelot3? Tekst ten powstał po rozmowach z osobami, które były zaangażowane w opracowanie wcześniej wymienionych ustaleń oraz propozycji (A. Marcisz, P. Korczak4, P. Poloczek5, P. Kopta, A. Paszczak, R. Rokowski i inni). Tradycja - tworzenie drogi wspinaczkowej Szafowanie pojęciami "tradycyjny"6, "etyczny" czy nawet "moralny" w odniesieniu do taternictwa ostatnio znacznie się nasiliło. Fala dyskusji związanych z nadużywaniem stałych punktów (spitów, ringów) i idące za tym następstwa w postaci "listów otwartych6" i "manifestów2" mają prowadzić do poczynienia pewnych ustaleń, warunkujących dalszy postęp taternictwa, zwłaszcza w kontekście tworzenia nowych dróg oraz ubezpieczania dróg już istniejących. Nie będzie tu o postawie życiowej (wspinaczkowej), albo tak jak Wielki W. Kurtyka o swojej Ścieżce Góry7 - rzecz będzie dotyczyć tego, co w moim rozumieniu jest drogą wspinaczkową w jej tradycyjnym aspekcie. Ogólnie przyjęta definicja tradycji jako takiej, to "zasady postępowania, obyczaje, poglądy, wiadomości przechodzące z pokolenia na pokolenie"8. Wracając jednak do tematu, klasyczna definicja drogi wspinaczkowej może brzmieć: "następstwo miejsc możliwych do przejścia, stanowiących logiczną całość, podporządkowaną pewnemu celowi (...). Takim celem bywa z reguły osiągnięcie szczytu w sposób najłatwiejszy, najkrótszy, daną granią lub ścianą itd. Każda droga jest praktycznym rozwiązaniem pewnego zadania, czyli problemu taternickiego"9. Tyle jeden z "ojców taternictwa". W mojej opinii największym i najciekawszym elementem aktywności wspinaczkowej w górach jest poprowadzenie nowej drogi. "Dokonując jednak pierwszego przejścia tworzymy swoiste dzieło ludzkie - drogę. Dzieło zbudowane z tworzywa, jakim są elementy ściany uporządkowane świadomą myślą, powstałą z koncepcji zrodzonej z poznania ściany i zrealizowane siłą woli, która każe pokonać wszelkie trudności, by stanąć na szczycie, widocznym znaku dokonanego dzieła"10. Na plan dalszy niewątpliwie schodzi styl, w jakim się ją pokonało, chociaż w duchu tradycji pierwsze miejsce należy się niewątpliwie wspinaczce klasycznej. "Pamiętać trzeba, że istota sportu wysokogórskiego nie polega bynajmniej tylko na wykonywaniu pewnych skoordynowanych ruchów w kominie czy na trawersie, że nie polega też tylko na ryzyku, spowodowanym przez niebezpieczeństwo obiektywne itd., ale również i przede wszystkim na oddziaływaniu gór na taternika i wynikającym stąd stosunku taternika do gór"11. Od dawna rozbrzmiewały spory co w taternictwie jest dopuszczalne, a co nie. Jan K. Dorawski pisał12: "Wspinanie po pętlach i hakach nie może być uznane za taternictwo. Inaczej bowiem musielibyśmy wielkimi taternikami okrzyknąć związek ślusarzy, którzy wbijając klamry i wieszając liny, zdobyliby każde, najgładsze nawet urwisko". Mając te słowa w pamięci, czy można te 'klamry" odnieść chociażby do mitycznych hakówek na Kotle Kazalnicy13, do modernistycznych dróg Wielkiej Trójki14 lub ospitowanych linii na Kościelcu czy Kazalnicy? Z drugiej strony, jak opisuje Wawrzyniec Żuławski, używanie techniki hakowej było praktykowane już "przed wojną". "Rok 1939 - ostatnie miesiące przed wybuchem drugiej wojny światowej przynoszą atak młodych wspinaczy zakopiańskich, braci Wrześniaków. Posiłkując się hakami nie tylko do asekuracji, ale i dla umożliwienia przejścia najbardziej niedostępnych fragmentów (czyli tzw. techniką hakową), zdobywają oni dwie drogi poprzez płyty środkowej części: tę, której próbowali Komarniccy, Schiele z Marusarzem i inni (Zacięciem Komarnickich) oraz tę, którą początkowo zaatakowali Bednarski i towarzysze"15. Nie powinniśmy zapomnieć, że "prawdziwy, rasowy alpinista, nie uzna sztucznych sposobów za grę fair i nie zastosuje ich w walce ze skałą. Tym bardziej, że winniśmy wszyscy - na wzór niedościgły Mallory'ego - piastować w duszy ideał góry niepokonanej"16. "Postęp bowiem techniczny, obok tej dodatniej strony, że umożliwiał dalsze zdobycze, grozić począł w następstwie zasklepieniem się w błędnym kole pogoni za samymi trudnościami". I dalej (w przypisie): "o tyle ze stanowiska sportu trzeba nadużywanie haków potępić w myśl zasady, że Ťjeśli taternictwo jest sportem - to musi być grą fairť"17. Dziś dla wielu działalność górska jest czymś "więcej" niż sportem. Pozostaje pytanie czym? Czy tylko trudnymi przechwytami, nie jak dawniej w kominie czy trawersie, a w przewieszonej płycie czy dużym okapie? Może "losy taternictwa rozstrzygną się nie w zagadnieniu boiskowości Tatr (...), lecz wyłącznie w sferze psychicznego stosunku taterników do tatrzańskiego terenu"?18 I co dalej? Dotychczasowa propozycja zasad postępowania podczas tworzenia nowych dróg w Tatrach19 została przedstawiona jako ogólny zarys i wymagać będzie dalszych środowiskowych uzgodnień. W swoim imieniu, cały czas duchowo związany z nieformalną "Chatka Climbing Team", pragnę przekazać swoje (i części "Chatkowiczów") przemyślenia dotyczące "tradycyjnej" działalności eksploratorskiej w "granitowej20 części Tatr" zebrane w 10 postulatach: - Tatry to najpiękniejsze góry świata!21. Góry te nie są skałkami i nie obowiązuje tutaj "bubel legislacyjny"22 w odniesieniu do instalacji przelotów. Groźba karalna mogłaby doprowadzić do niekorzystnej sytuacji, w której autorzy nowych dróg, którzy zainstalowali (zainstalują) stałe przeloty będą musieli je usuwać.
- Tatrzańskie drogi wspinaczkowe powinny być tworzone "od dołu" z zachowaniem zasady minimalizacji środków.
ˇ Postulat minimalizacji dotyczy minimalizacji środków używanych do pokonania drogi, czyli stosowania w pierwszym rzędzie asekuracji ruchomej (kości, friendów), dopiero potem haków, otworów ręcznie wierconych, a na końcu wiercenia mechanicznego. Minimalizacja zaleca też ograniczenie ilości pozostawionych na drodze stałych punktów, w tym szczególnie punktów ekspansywnych (ringów, spitów), ale także otworów pod rivety, bathooki czy sztucznych krawądek pod sky-hooki. ˇ Jeśli nowa droga przecina lub wykorzystuje drogę (drogi) już istniejącą, to nie powinna naruszać charakteru (stanu) tej poprzedniej. Ewentualne wspólne stanowisko nie powinno psuć charakteru drogi wcześniejszej (mowa o drogach "psychicznych", na które nie musi "każdy" chodzić). Istnienie takiego postulatu nie doprowadziłoby do obicia Okapów Jungera. ˇ W gestii autora/-ów drogi leżałaby decyzja co do pozostawiania bądź nie, jakichkolwiek stałych punktów asekuracyjnych (zwłaszcza na wyciągach klasycznych). ˇ Za niedopuszczalne uznalibyśmy tworzenie dróg opartych wyłącznie o asekurację wierconą. - Wspinaczka klasyczna (letnia) jest najwartościowszym sposobem przemieszczania się w ścianie. Wspinaczka hakowa jest inną umiejętnością23, która uzupełnia arsenał środków służących prowadzeniu dróg, zwłaszcza podczas premierowego przejścia oraz podczas wspinania zimowego. Postępując w tym "duchu" należy zaakceptować nie wbijanie haków zimą na wartościowych (czytaj trudniejszych - np. od VIII stopnia trudności) wyciągach klasycznych24 oraz unikanie wspinania dry-tool na tychże wyciągach.
- Istnieje jasne wartościowanie dróg wynikłe ze sposobu ich poprowadzenia. Z tradycyjnego punktu widzenia wartościowsze są przejścia nowych dróg w kolejności: bez użycia haków, bez wiercenia na drodze, bez używania wiertarki oraz wiercenie z jej użyciem (użycie wiertarki byłoby dopuszczalne25). W określonych (bardzo małych) rejonach "krytycznych"26 ze względów przyrodniczych czy tradycji taternickiej mogłoby dojść do zakazu używania wiertarek w ogóle.
- Drogi z elementami hakówki powinny być prowadzone bez pozostawiania haków na wyciągach hakowych. Jest to oczywiste dla osób wspinających się w tym stylu chociażby ze względu na aspekt ekonomiczny i logistyczny przedsięwzięcia. Dodatkowo nie następowałaby szybsza degradacja powagi hakówki. Trudności hakowe są wartością samą w sobie.
- Spity/ringi będą wbijane (zwłaszcza te wiercone mechanicznie) w/g saskiego sposobu postępowania (ikony) - z klasycznej pozycji wspinaczkowej lub po zawiśnięciu w przelocie (ruchomym, np. skyhooku), bezpośrednio z tejże pozycji. Wg tej koncepcji niedopuszczalne jest wbijanie następnego spita/ringa, wisząc lub stojąc w poprzednim stałym przelocie (spicie/ringu) oraz używanie żywej drabiny, obchodzenie terenu inną drogą i obijanie "z boku lub z góry", wbijanie z wahadła z sąsiedniej drogi etc. Odległości między pozostawionymi na stałe przelotami powinny być rozmieszczone wg uznania twórcy (twórców) drogi. To autor drogi określa czy ilość i jakość zainstalowanych przelotów gwarantuje bezpieczeństwo. Jeżeli taki postulat nie byłby przestrzegany, powinna zostać ustalona równolegle minimalna odległość między stałymi przelotami np. 3-4 m.
- Powinna zostać przeprowadzona akcja wybicia większości żelastwa na popularnych drogach klasycznych27 oraz zainstalowania minimalnej liczby przelotów (kilka, 2-3 na wyciąg). Spowoduje to udostępnienie ich do wspinaczki "bardziej tradycyjnej" - na własnej asekuracji. Rozważeniu i zaakceptowaniu powinna podlegać także wymiana starych nitów/spitów na nowe w sytuacji postępującego z czasem ich zniszczenia28. Powyższa uwaga dotyczyć powinna także powszechnie używanych linii zjazdowych, które znajdują się w "średnim" stanie (np. zjazdy z Kotła Kazalnicy). Powyższe akcje mogłyby odbywać się "ze zjazdu".
- Na popularnych drogach dopuszczenie możliwości wzmocnienia/wymiany stanowisk. Nie dotyczy to dróg "psychicznych", zarówno klasycznych jak i hakowych. Na drogach "psychicznych" to zespół podejmuje wspinaczkę. Jak to mówią niektórzy soliści: "Grunt to dobry zespół".
- Uklasycznienia powinny przebiegać z wbijaniem minimalnej ilości ringów/spitów za zgodą autora/autorów (zgoda ta może zostać wyrażona a'priori, od razu po stworzeniu nowej linii). Jeżeli na uklasycznionej drodze fragment hakowy zostaje zastąpiony innym wariantem istnieje możliwość wbijania minimalnej (wymaganej) ilości przelotów bez konsultacji z autorami (hakówka pozostanie bez zmian). Podczas uklasyczniania wyciągu (także na nowej drodze), wszystkie haki wbite w przedprzejściu i wykorzystywane w prowadzeniu finalnym (a nie wbijane z pozycji klasycznej) raczej powinny być pozostawione na stałe. Nie można jednak dopuścić do sytuacji, w której ze względów ekonomicznych to spity/ringi zamiast haków będą nagminnie używane (a co za tym idzie na stałe zostawiane). W wypadku uznanych standardów hakowych (od obecnego stopnia A2), gdzie kontakt z autorami drogi jest niemożliwy, odhaczenie za pomocą instalacji punktów wierconych nie jest akceptowane.
- Nieprzestrzeganie przyjętych zasad oznaczać będzie zgoła automatyczne usunięcie "dziko zainstalowanych" przelotów29, a w interesie samych wspinaczy powinno zaistnieć zjawisko napiętnowania osób zachowujących się niezgodnie z ustaleniami.
Na koniec Kompromis jest rzeczą trudną, a wszystkie ustalenia będą nic nie warte, jeżeli nie będziemy ich akceptować i realizować w swoistym "duchu tradycyjnym" (ethos). Zaprezentowane rozwiązanie dopuszcza możliwość używania wiertarek. Dla części osób (w tym i mnie) taki sposób tworzenia dróg nie jest akceptowalny, natomiast dla innych jest to wręcz konieczność. Niech zastosowanie wymienionych postulatów wprowadzi kompromis w naszą wspólną działalność tatrzańską. Dostrzegalna w tym momencie jest postawa autorów tekstu "Tatry naszych marzeń", którzy starają się dostrzegać pozytywne aspekty tradycyjnego podejścia do tworzenia dróg (a także w tę stronę się skłaniają). Jest to istotne, gdyż przez wielu ceniony "Szalony" (Piotr Korczak) w swoim - jak to określa - najbardziej ideologicznym artykule napisał: "nigdy nie byłem tradycjonalistą"30. Moim zdaniem rozważania wokół tematu przewodniego nie powinny przebiegać na linii czy instalować spity/ ringi w ogóle, a ile, gdzie i jak powinny one zostać osadzone. Wynieśmy to co najlepsze z tradycji saskiej i angielskiej oraz popatrzmy na nie przez pryzmat tatrzański. Czy się to podoba czy nie, postępu technicznego (z namacalnym urządzeniami w postaci wiertarki czy ringów) nic nie zahamuje. Na koniec warto zwrócić uwagę, że sprawy inaczej wyglądają na miejscu, kiedy mamy iść się wspinać, a zgoła odmiennie, gdy dywagujemy, siedząc w domu. Unikając tego drugiego, pamiętajmy, że "rzeczywistość skrzeczy". Przypisy - A.Pieprzycki, Sezon letni 2003 w Tatrach, "GÓRY" 2004, nr 1-2, s. 46-51.
- A. Paszczak, Czy musimy (d)obić Zerwę, "GÓRY" 2003, nr 12, s. 54-55.
A. Marcisz, P. Korczak, T. Opozda, Tatry naszych marzeń, "GÓRY" 2004, nr 3, s. 76-77; "Magazyn Górski" 2004, nr 22, s. 40-43. - Weźmy pod uwagę taką drogę jak Superata Młodości na wschodniej ścianie Mnicha.
- Należy zwrócić uwagę na powrót Wielkich (Korczak, Marcisz) do ponownego wspinania (por. felieton: P. Korczak, Nienasycenie, "Magazyn Górski" 2001, nr 1, s. 12).
- Ł. Müller, P. Poloczek, List otwarty do Magazynu Górskiego, "Magazyn Górski" 2004, nr 22, s. 41-43.
- Często jest to pojęcie nadużywane - może nawet być "Bar tradycyjny" (np. na trasie Tarnów-Mielec), cokolwiek to znaczy.
- W. Kurtyka, Ścieżka Góry, "Bularz" 1988-89, s. 37-43.
- Słownik Języka Polskiego PWN , Warszawa 1998, t. 3, s. 482.
- Z. Klemensiewicz, Zasady taternictwa, Lwów 1913.
- A. Matuszyk, Humanistyczne podstawy teorii sportów teorii sportów przestrzeni na przykładzie Alpinizmu, Kraków 1998, s. 136.
- Z. Dąbrowski, Dziś i jutro taternictwa, artykuł dyskusyjny, "Taternik" 1932, nr 4, str.74-80.
- Jan. K. Dorawski Problem zdobywania ścian górskich, "Taternik" 1991, nr 3, s. 68-73.
- Np. Czok - Kiełkowski, Kurtyka - Marcisz lub droga Marcina Tomaszewskiego - Ostatni Mohikanin.
- Wielka trójka: Pior Korczak, Andrzej Marcisz i Tomasz Opozda w pełnym znaczeniu tego określenia, zwłaszcza ze względu na ich wkład w rozwój polskiej wspinaczki klasycznej.
- W. Żuławski, Sygnały ze skalnych ścian, Tragedie tatrzańskie, Wędrówki alpejskie, Skalne lato, Warszawa 1958, s. 147.
- J. K. Dorawski, op. cit.
- Zdzisław Dąbrowski, Dziś i jutro taternictwa, "Taternik" 1932, nr 4, s. 74-80.
- Adrjan Czerwiński, Weźmy stąd przykład, "Taternik" 1932, nr 2, s. 31-35.
- A. Marcisz, P. Korczak, T. Opozda; Tatry naszych marzeń, "GÓRY" 2004, nr 3, str 76-77, "Magazyn Górski" 2004, nr 22. s. 40-43.
- Rozwiązanie takie może być przyjęte w "wapiennej" części Tatr, ale ze świadomością istnienia większych trudności "technicznych" w takim sposobie działalności twórczej.
- Zaczerpnięte z motta kwartalnika "Tatry".
- Słynne rozporządzenie Rady Ministrów, regulujące "wszystko" we wspinaniu za pomocą "kart".
- Przymus użycia "hakówki" naturalnie rozumieją osoby, które chociaż trochę wspinały się w górach zimą po trudniejszych drogach.
- Takie podejście już można zaobserowować (np. na drodze Wariant R).
- Postulat ten powinien być postrzegany jako ustępstwo "tradycjonalistów', a używanie wiertarki stało się dopuszczone (prawdopodobnie) w Hejszowinie i - jak sądzę - nie stoi w opozycji do "stylu saskiego".
- W takim przypadku istniałaby konieczność ich ustalenia, a ponieważ jest to trudne, powinno się takiego rozwiązania unikać.
- Należałoby ustalić listę takich dróg, a wzorcowym przykładem jest droga Wachowicz (Mnich E).
- Taka praktyka jest stosowana w Alpach (np. w Chamonix).
- Ponoć sam M. Piola usuwa na swoich drogach "dziko" zainstalowane przeloty.
- P. Korczak, Tradycja - balast czy inspiracja, "GÓRY" 1991, nr 2, str. 28-31.

|